- Matki pani nie wspierała?
- Była gospodynią domową ze wszystkimi frustracjami i ograniczeniami, które wiążą się z tą rolą.
(...) Od kiedy pamiętam, w relacji z moją matką był element przemocy psychicznej. Wszystkie negatywne emocje przelała na mnie. Możliwe, że stałam się jej własną nienawiścią do siebie, jej własnym obrzydzeniem, jej ciemną stroną (projekcja- przypis). Jako dziewczynka wszystko to odczuwałam, ale nie umiałam tego nazwać.
Kiedy urodziłam córki i przechodziłam z nimi przez kolejne etapy ich rozwoju, zaczęły z ogromną siłą wracać wspomnienia z mojego własnego dzieciństwa. Toksyczność mojej relacji z matką stała się jeszcze bardziej oczywista. I to było dla mnie bardzo trudne. Bo po pierwsze przeżywałam te wszystkie sytuacje jeszcze raz, a po drugie sama byłam ofiarą jako dziecko, więc moje dzieci również postrzegałam jak ofiary.
Chciałam, żeby moje dzieci dostały to wszystko czego ja nie dostałam od swojej matki. To mnie kosztowało bardzo dużo wysiłku, bo nie miałam żadnego źródła wiedzy, z którego mogłabym korzystać. Miałam tylko negatywne doświadczenia, antywiedzę. Wszystko musiałam stworzyć na nowo sama.
Jestem przyzwyczajona, że wiele rzeczy, które są proste dla innych, dla mnie okazują się trudne.
Jako nastolatka nie umiałam się wystroić, nie umiałam czuć się piękna, poczuć się jak kobieta. W przeciwieństwie do koleżanek nie potrafiłam cieszyć się tą rodzącą się kobiecością. Nienawidziłam siebie, gardziłam sobą.
Praca. Ona jest w sumie najważniejsza w życiu.
więcej w artykule "Nie jestem z waszego plemenia" - Wysokie obcasy" 13 listopada 2010
Rachel Cusk ur 1967
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz