- (..) mówi pan tak, jakby bieda nie miała znaczenia. Jakby pana dzieciństwo było idylla?
- Owszem, bywało ciężko, ale wszystkim jednakowo. Gdy obcuje się z biedą na co dzień, nie myśli się o niej. Ona staje się normą. Dlatego w tej przeżartej przez nędzę okolicy panował raj na ziemi.
Każde społeczeństwo ma swoje dobre i złe strony. Dzisiaj można robić wszystko, na co ma się ochotę. Ale kosztem wolności jest duchowe piekło, samotność, izolacja.
Nigdy nie czułem się silny. Pod żadnym względem. Potwornie boje się świata i tego co przyniesie kolejny dzień. Wspomnienia z dzieciństwa napawają mnie głównie melancholią. Cała moja dorosłość jest walką o to, by się nie wypalić. Czasami wygrywam bitwy ale w wojnie jestem skazany na porażkę.
Staram się nie być okrutny ale nigdy nie kłamię
- Zawsze pan podkreśla pan, że pana dzieciństwo skończyło się w chwili, gdy odkrył pan swój homoseksualizm
- To było okropne odkrycie, które zrujnowało mi życie. Dosłownie. Nie znoszę tej części mnie, ona jest jak drzazga w sercu. Dlatego żyję w celibacie.
więcej - artykuł "Najpiękniejsze zrujnowane życie" w Wysokie Obcasy 10 stycznia 2009
Terence Davies ur 1945
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz